Alexandra Clarissa Malfoy
Ur. 16.01, 16 lat
VI klasa, Slytherin
Czystej krwi
Patronus: nie umie wyczarować
Bogin: nieznany
Ur. 16.01, 16 lat
VI klasa, Slytherin
Czystej krwi
Patronus: nie umie wyczarować
Bogin: nieznany
Widok krwi to swego rodzaju przyjemność. Sadystka? Może. Krzyk ofiary, jej błaganie o litość, łzy spływające po policzkach i cichy śmiech odbijający się echem od ścian zamczyska. Muzyka, która ma czerwone nuty, zapisane na pięciolinii z poranionego ciała. Długopis to nóż, z łatwością zatapiający się w skórze człowieka. Tak pięknie i lekko, jakby żaden opór nie istniał. Owa muzyka też jest piękna. Niczym spokojna melodia wygrywana wprawnymi palcami na pianinie. Nie dla osoby, która klęczy przed nią i modli się o to, żeby za bardzo nie bolało, żeby to była w miarę szybka śmierć. Gdyby to słyszała, gdyby to do niej się modlił, może by odpuściła. Ale w jej uszach brzmiał tylko niewyobrażalny krzyk bólu, wręcz agonalne wycie i ów krzyk cholernie podniecał. Z każdym cięciem fontanna krwi tryskała na posadzkę, coraz więcej łez wsiąkało w materiał koszulki, a wrzask stawał się głośniejszy. Niemal ranił uszy, a dla niej to wciąż było coś pięknego, jak ta czerwona muzyka na pięciolinii z poranionego ciała.
Wyobraził sobie, że to nigdy nie miało miejsca. Że nie ośmieszył tej dziewczyny, że nie naraził się na zemstę z jej rąk, która zawsze kończyła się śmiercią dla ofiar. Że nie poszedł za nią, zwabiony chęcią zaspokojenia swoich własnych potrzeb. Albo że to wszystko potoczyło się inaczej. Podeszła i delikatnie pocałowała spragnione dotyku wargi, zamiast teraz przecinać je nożem na pół, patrzeć z chorą fascynacją na spływającą krew i zlizywać ją z poranionej skóry. Nie, to niemożliwe. Ona czerpie satysfakcję z bólu innych. To prawie jak seks. Gwałt na istocie, której należy się kara za zniszczenie reputacji. Jeden z tych brutalnych, kiedy to rani się wszystkie wnętrzności, robi się pełno siniaków i przywiązuje się do łóżka, żeby ofiara tak brutalnego czynu za bardzo się nie szarpała. A potem jest tylko pustka i czerń, gdy stracił przytomność od nadmiaru bólu zadawanego przez dziewczynę.

Tak bardzo chciała, żeby wyrzuty sumienia zwaliły ją z nóg. Pragnęła choć przez chwilę poczuć się tak podle, żeby przestać zabijać z zimną krwią niewinnych ludzi. Nie umiała. Dalej uśmiechała się na widok krwi, a wrzask okaleczanych ofiar był dla niej niczym najpiękniejsza muzyka. Zardzewiały, zabrudzony czerwoną cieczą nóż był jej długopisem. A ciało pięciolinią, na której kreśliła nuty bordowym atramentem, jeszcze ciepłym, o niesamowicie intensywnym kolorze. Nigdy się o to nie prosiła. Uciekała. Gdzieś, gdzie stawała się normalną osobą, a nie bezduszną sadystką, niemal kanibalem, dla którego szczytem rozkoszy jest próbowanie krwi i rany na całym ciele kogoś, kto nie umie się obronić. Ale pragnienia to nic. Bo one nie pomogą, nie nauczą panować nad sobą, jakby nigdy wcześniej się tego nie robiło. Tak po prostu jest.
Podniosła się gwałtownie i odetchnęła kilka razy, próbując się uspokoić. Przed oczami mignęła jej brudna od krwi twarz przerażonego chłopaka. Czy to nie jest tak, że sny pokazują najskrytsze pragnienia?




[To lepiej myśl nad powiązaniem słońce, albo i nad zaczęciem ;d]
OdpowiedzUsuń[Nasze piękne się muszą znać, nie? :D]
OdpowiedzUsuń[Ale Ty zaczynasz! Mi się nie chce, a jak ja mam zacząć to musisz czekać do jutra ;d]
OdpowiedzUsuń[Więc Alex ma być tą jedną z nielicznych? :D]
OdpowiedzUsuńAndy sam nie pamiętał, w jakich okolicznościach poznał Alex. Pewnie jakoś w pierwszej klasie. Tak. Na początku ta dziewczyna działała mu na nerwy, ale później zbliżyli się do siebie.
OdpowiedzUsuńSTOP. Nie zbliżyli się do siebie jak to robi chłopak z dziewczyną, bardziej jako przyjaciele. Oboje mieli podobne podejście do wielu spraw i oboje lubili łamać szkolny regulamin.
Właśnie. Szkolny regulamin. Miłość do łamania go zaprowadziła Andy'ego do łazienki prefektów o równej północy. Uprzednio unikając Flicha, stanął wreszcie przed wejściem. Poprawił jeszcze włosy i wszedł tam. Jak się spodziewał, siedziała tam Alex.
- No siema - powiedział i usiadł na krawędzi basenu. Przyjrzał się dziewczynie badawczo i uśmiechnął się. - To co robimy? Idziemy gdzieś?
[Mhm, czyli Alexowa ma być jego stałym pożywieniem? :D Ale dobrze by było jeszcze ogarnąć jakąś relacje, przyjaciele, wrogowie, czy najzwyczajniej w świecie ma ją zaatakować bo napatoczyła mu się na drodze? ;d mów czego chcesz, a postaram się spełnić twe życzenia :D]
OdpowiedzUsuńBilly
[Dobra, lecim z tym koksem]
OdpowiedzUsuńZdarzały się noce, podczas których Billy miał ochotę trzymać w swoich dłoniach wszystko to co wiązało się z jego wcześniejszym życiem. Tak jak gdyby chciał chwycić w swoje ręce żywe wspomnienia, radość wcześniejszych dni. Nie, żeby teraz był nieszczęśliwy, jednak nie oszukujmy się. Życie wampira nie było usłane płatkami róż, a Billy zdecydowanie nie nadawał się na mordercę, więc fakt potrzeby żywienia się cudzą krwią, początkowo doprowadzał go do szału. Jednak chcąc żyć, musiał się zmusić, przyzwyczaić do metalicznego smaku krwi w swoich ustach. Do otaczającego go zimna.
To była jedna z tych nocy, kiedy powtarzał sobie "pieprzyć to wszystko" więc wieżę kruczków opuścił dość szybko, by jak najszybciej znaleźć się na siódmym piętrze, w celu okupowania pokoju życzeń. Jednak jak się okazało, nie on jeden chciał coś z tamtego pomieszczenia. Od razu rozpoznał blond włosom dziewczynę stojącą na korytarzu. Długie włosy, których zapach tak dobrze znał. Rytmiczne bicie serca, czy oddech, który byłby w stanie rozpoznać będąc na drugim końcu zamku.
- Malfoy czyś ty przypadkiem nie powinna smacznie spać w lochach? - wyszeptał cicho, podchodząc do blondynki.
[Przepraszam za zwłokę! ;D To zacznij <3]
OdpowiedzUsuń