środa, 18 lipca 2012

Who do you think I am?


Andrew Peter Lawson



klasa VI, Gryffindor
26.11.2024
półkrwi
bogin: martwe siostry
patronus: kot

„Chodzi zawsze z bezczelnym uśmiechem na twarzy i myśli, że wszyscy go lubią. Nieprawda. Dużo osób udaje tylko, że go lubi, a śmieje się z niego, bo ma myślenie jak duże dziecko. Jednak jest inteligentny, to mogę bez bicia szczerze powiedzieć. Zresztą nie wiem po co o nim gadam!”
koleżanka z klasy

„Gdybym znał go od wczoraj powiedziałbym, że nigdy w życiu nie widziałem bardziej płytkiej i nieodpowiedzialnej osoby, ale to tylko po części jest prawda. To nie znaczy, że nie myśli o niczym. Andy jest idealistą żyjącym w swoim utopijnym wymyślonym świecie i przeżywającym silny wstrząs, kiedy przyjdzie mu zetknąć się z rzeczywistością. Buja w obłokach i myśli, że wszystko przyziemne samo się zrobi. Żyjąc z nim w jednym domu, często przyłapuję go na leżeniu na wznak i myśleniu godzinami.”
brat bliźniak Francis

„Z nikim nie spędzam lepiej czasu. Jest tak pomysłowy i kreatywny, nie można się z nim nudzić. Jest bardzo otwarty na innych ludzi, chociaż czasem sprawia wrażenie, jakby coś ukrywał. Nie wiem co, nigdy nawet nie próbowałem pytać, bo każda ingerencja w prywatność, o której sam nie mówi, skończyłaby się awanturą. Robi, zanim zdąży pomyśleć, jest bardzo impulsywny. Czasami muszę go zatrzymywać przed zrobieniem czegoś, czego może później żałować. Jest moim najlepszym przyjacielem i nie zamieniłbym go na nikogo innego”
najlepszy przyjaciel Jonathan



  

Cześć! Nazywam się Andy. Tak właściwie to Andrew Peter Lawson. Przecudowne imiona no nie? Wiem i dlatego wolę, żeby mówiono na mnie Andy. Tak, jestem tym wysokim i chudym brunetem, bujającym się po zamku wiecznie z paczką kumpli. Nie musisz mówić, wiem, wyglądam na dupka, a może tak właściwie nim jestem?
No, więc osobiście uważam, że zły nie jestem. Może piję, palę i podrywam laski, ale w życiu nie skrzywdziłbym kogoś dla przyjemności i świadomie. Czasami tak wychodzi, to nie moja wina, że nie panuję nad sobą i swoim życiem. Uwielbiam wolność, więc każda próba wejścia w moje życie bez pozwolenia, skończy się awanturą. Jestem impulsywny, wiem. Bardzo często żałuję tego, co zrobię. Przykład, kłócę się z kimś zawzięcie, a później przychodzę i przepraszam bardzo za to co powiedziałem. Lubię robić rzeczy po swojemu i nie cierpię kontroli. Zbyt dużo myślę, potrafię przeleżeć w trawie cały dzień i po prostu myśleć. O wszystkim. Jednakże rzadko kiedy dzielę się tym z innymi. Może i wydaję się bezpośredni i otwarty, w głębi duszy jednak jestem zamknięty w sobie. Dobra, skończmy już pieprzyć, chodźmy się zabawić! 

Albo nie. Opowiem was jeszcze o moim wyglądzie okej? Wiem! Jestem boski i przystojny. Ale nie teraz tak poważnie. Mam metr osiemdziesiąt osiem wzrostu i ważę niecałe sześćdziesiąt pięć kilogramów. Tak, wieszak ze mnie obrzydliwy! Oprócz tego mam jeszcze brązowe włosy, wiecznie ułożone w nieładzie i głębokie prawie czarne oczy.
Co lubię robić? Imprezować przede wszystkim. Ale to nie moje jedyne zajęcie, nie jestem przecież ograniczonym dupkiem. Przynajmniej raz w tygodniu obserwuję niebo przez całą noc. Moim ulubionym przedmiotem jest, jak można się domyślić, astronomia. Interesują mnie także zaklęcia. Oprócz tego, lubię mugolskie zajęcia, takie jak teatr, literatura i fizyka.
Mam trójkę rodzeństwa, brata bliźniaka Francisa i dwie młodsze siostry – Elizabeth i Victorię. Bardzo ich kocham. Mój tata jest mugolem, a moja matka czarodziejką. Żyję w dwóch różnych od siebie rzeczywistościach i bardzo mi to odpowiada.


19 komentarzy:

  1. [To zdjęcie z kubeczkiem niezwykle sympatycznie mi się kojarzy i imię również, bo idzie o jedną postać! Witam! Proponuję jakiś wątek, ale nie wiem, co ty na to ;) A może nawet powiązanko?]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Omnomnom! Dziękuję za znalezienie tych błędów. Niebawem je poprawię ;D I takie rozwiązanie, skoro Danny jest w Gryffindorze, jak najbardziej mi pasuje. Cieszę się też, że uważasz B za interesującą. Em.. Będę okrutna i spytam - zaczniesz? :)]

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dzięki! ;)]

    Daniel? Daniel był jedyną osobą na ziemi, którą darzyła tak silnym uczuciem, jak miłość. I była to miłość, która pozwoliłaby jej skoczyć w ogień za swoim bratem bliźniakiem, ale nie mogła... Nie mogła się do niego zbliżać, nie mogła poddawać się słabości, bo matka byłaby zła. Kolejny raz przyprawiłaby swoją córkę o taki ból, który nie śnił się nawet najsilniejszym. A Blair bała się tego bólu, dlatego spotykała się z bratem potajemnie, uciekając przed wzrokiem ciekawskich. Nawet w czasie zajęć nie patrzyła w jego stronę, chociaż czuła, jak młody Davies robi to nieustannie, często dostając nagany od nauczycieli. Przeklinała go wtedy w myślach, ale dalej pozowała na królową lodu.
    Dlaczego siedziała na schodach, prowadzących do wieży astronomicznej? Nie miała pojęcia. Coś, a raczej ktoś, ją tutaj przywiało. Przydreptała tutaj za swoją kotką, która po chwili zniknęła w mroku, gęstniejącym w mniej przytulnych zakamarkach zamku. Nie wzięła różdżki, nie miała więc czym się bronić i w razie czego rozświetlić drogi. Była tutaj wbrew zakazom nauczycieli, ale zwykle ich nie przestrzegała, pałętając się po korytarzach w środku nocy.
    - Au! - syknęła, kiedy coś wielkiego na nią nadepnęło. Poderwała się ze schodów i cofnęła kilka kroków w tył, tym samym pokonując parę kolejnych stopni. - Nie widać? - mruknęła, niezbyt ciepło i sympatycznie, ale światło różdżki chłopaka oślepiało ją, więc przysłoniła oczy dłonią, nawet na niego nie spoglądając. Kojarzyło go i tyle jej wystarczyło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba powinna mieć napisane na czole "nie przeszkadzać", aby wszyscy dali jej święty spokój? Dostała dzisiaj list od matki i naprawdę nie była w nastroju do rozmów, tym bardziej do wesołych pogawędek z przyjacielem swojego brata.
    - Inwestujemy w okulary, co? - spytała nieco oschle, unosząc obie brwi ku górze, kiedy już odsłoniła swoją twarz. Długie, brązowe włosy ułożone były w nieładzie, a grzywka zakrywała blade czoło. Zamrugała, odsuwając się pod ścianę, jakby tym samym robiła mu miejsce do przejścia wyżej.
    - Może i. Zawołasz profesora? - zadała kolejne pytanie, chociaż wcale nie obawiała się konfrontacji z jakimkolwiek nauczycielem.

    [A ja uciekam, branoc ;)]

    OdpowiedzUsuń
  5. - Jesteś zajęty, a jeszcze tu stoisz? - spytała cicho, mrużąc przy tym brązowe oczy i prychnęła, usadawiając się wygodnie na schodach. To, jak się zachowywała, było reakcją obronną na całe zło świata, nic dziwnego, że wyżywała się na innych. Nikt nie powiedział, że Blair należy do grzecznych dziewczynek.
    - Może. A co? Zamierzasz mnie może stąd przegonić? - przyciągnęła kolana do klatki piersiowej i oparła na nich podbródek, odgarniając kosmyk ciemnych włosów za ucho.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gwiazdy? Towarzystwo Gryfona? Lepiej trafić nie mogła, ot. Ale wstała i otrzepała swoje spodnie, potakując przy tym lekko głową. nie uśmiechała się, nie zerkała na jego osobę czy też na teleskop, który dzierżył w dłoni. Zgodziła się, to powinno mu wystarczyć, prawda?
    Poszła przodem, wkrótce znajdując się na szczycie wieży astronomicznej. Westchnęła, opierając się o murek i odchylając lekko głowę ku górze. Wrześniowe, nocne powietrze było chłodne, a ona nie była przygotowana na taką sytuację, dlatego mimowolnie zadrżała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie planowała wychodzić poza zamkowe mury, na świeże powietrze, a gdyby zmarzła - wróciłaby do dormitorium, wślizgując się do łóżka i czekając na sen, który nie nadszedłby zbyt prędko, jeśli w ogóle...
    Zdziwiła się tym, że chłopak od razu podszedł i podał jej swoją marynarkę. Faktycznie, nie była ubrana najcieplej, bo czymże są zwykłe leginsy, sięgające kolan i rozciągnięty, męski t-shirt? Zacisnęła palce na materiale, przyglądając się chłopakowi.
    Był jakiś nienormalny, czy co? Przecież nikt z własnej woli, nie będąc w Slytherinie, nie podchodził do Blair, nie zapraszał jej na przechadzki i tym bardziej z nią nie rozmawiał.
    Czuła się głupio. Chciała podziękować, ale nie była do tego przyzwyczajona, dlatego słowo "dziękuję" za cholerę nie chciało przejść przez jej gardło.
    - Mhm... - mruknęła tylko, zarzucając niepewnie marynarkę na ramiona. Cóż, nie zdziwiłaby się, gdyby Andy nagle ją zabrał.

    OdpowiedzUsuń
  8. [Jak dla mnie mogą być przyjaciółmi, czy też dobrymi kumplami ;d jak chcesz w sumie, będzie strasznie wrednie jak Cię poproszę o zaczęcie? :D]

    OdpowiedzUsuń
  9. - Jeżeli ci to przeszkadza, to pójdę - odpowiedziała cicho, przyglądając mu się spod wpół przymkniętych powiek. Nigdy nie należała do rozgadanych osób, a jedyni ludzie, przy których skłonna była opowiadać to Daniel i JJ, który ostatnio zniknął jej z horyzontu.
    Odwróciła się, przedramiona opierając na murku i lekko wychylając się w przód. Blady uśmiech błąkał się na jej ustach, kiedy pomyślała, jakby to było, gdyby wypadła.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Cipa. Wątek miał być!]

    OdpowiedzUsuń
  11. Wzruszyła obojętnie ramionami. Mogła zostać. Mogła stąd iść. Nic nie zrobiłoby jej większej różnicy. Tak czy siak, na pewno nie położyłaby się grzecznie do łóżeczka i czekała na sen. Nie, to nie było w stylu Blair Davies.
    Może i była niezła, ale nie była dla każdego. Właściwie to, dla nikogo.
    - Ehm... - mruknęła w odpowiedzi, niby to twierdząco, niby nie. W tym czasie, wsunęła dłonie w rękawy marynarki, szczelniej opatulając się materiałem. Że też jemu nie było zimno.
    A niech patrzy póki może.
    - Widzę - odparła po chwili. - Co to? - spytała, bo tego nie była już w stanie dostrzec. Może ździebko zainteresowana, ale nawet jeśli, to nie dała tego po sobie poznać, zerknęła na Andy'ego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Od kiedy tylko został przemieniony w wampira starał się zachowywać wszystkie pozory normalnego życia. No nie ukrywajmy, ale większość uczniów nie byłaby pewnie zadowolona gdyby się dowiedzieli, że po szkole grasuje wampir i to tak bez karnie, i w dodatku się uczy.
    Całkiem możliwe było, że chcąc utrzymać wszelkie pozory czasami za bardzo się starał, co mogło wydawać się niekiedy sztuczne. Najgorszej było wtedy, kiedy znajdował się w dużej grupie, a krew ludzi powodowała szumienie w głowie. W końcu był wampirem, a krew działała na niego jak czerwona płachta na byka.
    Kiedy tylko usłyszał swoje nazwisko i tak dobrze znany mu głos od razu się zatrzymał.
    - No proszę, proszę i kto to mówi - powiedział z uśmiechem na ustach odwracając się przodem do gryfona, który również był spóźniony - szybka fajeczka przed zajęciami? - zapytał unosząc brwi i sięgając ręką do kieszeni szaty, w której trzymał paczkę papierosów.

    OdpowiedzUsuń
  13. W sumie gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to szok, że między Alex i Andy'm tak rzadko dochodziło do... Czegoś konkretnego. Nigdy o tym nie myślała, ale to był jeden z tych dni, kiedy wzięło ją na wspominanie tego typu rzeczy. Oczywiście nad jointem i ognistą, ale to swoją drogą. W pokoju wspólnym nie dało się wytrzymać, toteż udała się na piąte piętro i włamała do łazienki prefektów, bo nie uśmiechało jej się iść jeszcze dwa piętra wyżej do cichego miejsca zwanego pokojem życzeń. Nawet nie pamiętała, że była tu umówiona z Lawsonem. Przypadek. Zupełny przypadek. Ale to lepiej.
    Uśmiechnęła się i odkręciła kurki, a basen na środku łazienki zaczął napełniać się wodą. Odstawiła ognistą, a jointa wsunęła między wargi Andy'ego, po czym zdjęła bluzkę przez głowę i odrzuciła ją gdzieś na podłogę.
    - Nigdzie. Rozbieraj się - mruknęła i odwróciła się do niego plecami, zdejmując spodnie, a gdy czerwone rurki malowniczo ozdobiły kafelki, bez wahania sięgnęła dłońmi do swoich pleców i odpięła stanik, pozwalając mu zsunąć się ze swoich ramion. Owszem, Alex nie miała czegoś takiego jak wstyd. Na pewno nie przed Andy'm.

    OdpowiedzUsuń
  14. [Dzień dobry, mam ochotę na jakiś porywający wątek, który zwali mnie i moją Cat z nóg. Coś, po czym będziemy chciały (w sumie, chcieli) więcej. Jakiś pomysł?]

    OdpowiedzUsuń
  15. - Co fakt, to fakt - mruknął cicho na słowa przyjaciela po czym grzecznie ruszył za nim, aby żaden z nauczycieli ich nie zauważył. W końcu nie spieszyło mu się do odrabiania szlabanów. Z resztą, nikomu się do tego nie spieszyło.
    - To i tak jest dobrze, ostatnio wparowałem na ostatnie dziesięć minut lekcji - powiedział, wkładając sobie papierosa do ust - a to dopiero wrzesień - zdecydowanie nie było dobrze zaczynać roku szkolnego w ten sposób, albo co kogo to obchodzi, kiedy ma się mnóstwo innych rzeczy na głowie? Wyjął zza paska różdżkę po czym odpalił jej koniuszkiem papierosa.

    Billy

    OdpowiedzUsuń
  16. Spojrzała na niego, unosząc obie brwi ku górze. Prychnęła, niby to rozbawiona, niby zażenowana jego słowami. Wzruszyła ramionami i skierowała swoje kroki do wyjścia z wieży astronomicznej.
    - Jak tak bardzo chcesz, mogę iść to sprawdzić.
    Nie bała się. Nauczono ją tego, aby się nie bała. Westchnęła cicho, kręcąc przy tym głową. Amator-poszukiwacz przygód? Obróciła głowę, aby przyjrzeć się Gryfonowi.
    Idiota, pomyślała i ruszyła na klatkę schodową, nie zwracając uwagi na to, że nadal ma na sobie jego marynarkę.

    OdpowiedzUsuń